Aktualności Archiwum Recenzje

Muzyka filmowa. Fakty, ciekawostki, przemyślenia…

Aleksandra
Napisane przez Aleksandra

    Dlaczego Morricone komponował muzykę filmową? Tytuł najdłuższej filmowej piosenki? Z kim lubił pracować Kieślowski? W którym filmie można usłyszeć Bacha, a w którym Mozarta? Pierwszy filmowy przebój?

    Drodzy, kto z Was nie ma swoich ulubionych filmowych utworów? No właśnie. Muzyka filmowa… często odpływamy przy niej, marzymy, lubimy jej słuchać prowadząc auto, gotując, sprzątając, czytając… W domu i na koncertach. Ta muzyka nie raz buduje nam klimat, nastrój… hmm…. wicie co mam na myśli 🙂 Potrafimy raz za razem puszczać ulubiony kawałek. I mimo, że muzyka filmowa ma swoich wielbicieli, festiwale i nagrody na całym świecie, to uważam, że ciągle poświęca się jej za mało miejsca. Stąd pomysł na ten wpis.

   Muzyka w filmie prawie zawsze ma jakiś cel. Tworzy atmosferę, prowadzi widza, podkreśla to, co ważne, eksponuje momenty grozy, nadaje tempo, wzrusza, ale przede wszystkim w bardzo wyrafinowany sposób buduje emocjonalną więź z widzem. Wyobrażacie sobie film bez muzyki? Jaki by był? Mi na myśl przychodzi jedno słowo – pusty.

Odrobina historii

    Można powiedzieć, że muzyka filmowi towarzyszy od zawsze. Najpierw obrazowi akompaniował taper, zespół muzyków albo mała orkiestra. Później puszczano dźwięk z płyt. Dopiero rok 1927 przyniósł pierwszy prawdziwy film dźwiękowy – „Śpiewak jazzbandu”. Tak się powszechnie uważa, choć już rok wcześniej odbyła się premiera filmu „Don Juan”, gdzie udźwiękowiono taśmę filmową muzyką, ale nie było dialogów. W „Śpiewaku z jazzbandu” dialogi przedstawiano na tablicach z napisami, ale taśma filmowa zawierała momenty śpiewane zsynchronizowane z obrazem.

Za ojca muzyki filmowej uważany jest Max Steiner (1888-1971) – cudowne dziecko. Jako 11-letni chłopiec wystawił swoją pierwszą operetkę, a w wieku 17 lat kierował orkiestrą wodewilową w Londynie. W 1914 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i przez 30 lat był szefem muzycznym Warner Bros. Spod jego ręki wyszło ponad 300 partytur. Miał klasyczne wykształcenie, a pracował w Hollywood. Stworzył oprawę muzyczną do kilkuset produkcji. Na swoim koncie ma trzy Oscary, ale najbardziej kojarzony jest z filmami, za które nie został nagrodzony, „Przeminęło z wiatrem” i „Casablanka”. Z kolei pierwszą oryginalną ścieżkę dźwiękowa skomponował w 1933 roku do filmu „King Kong”. To właśnie Steiner przetarł trudne szlaki kompozytorom muzycznym. Dzięki niemu tę profesję zaczęto darzyć szacunkiem.

 Trzeba z czegoś żyć

   Choć to było kilka lat temu, to jak dziś pamiętam koncert Ennio Morricone w Stoczni Gdańskiej. Mimo, że wtedy padało, ja z uporem czekałam na swój ulubiony utwór z „Cinema Paradiso”. I doczekałam się. Warto było moknąć….

Morricone, legendarny mistrz gatunku skomponował muzykę do ponad 400 filmów. Pierwsze kompozycje tworzył jako sześciolatek, a czteroletnie konserwatorium muzyczne ukończył w dwa lata 🙂 Kompozytor uważa, że mówiąc o kinie, nie można pomijać muzyki. Jak powiedział „Stanowi ona bowiem integralną część naszego życia, naszych czasów, współczesnej kultury. Jeśli chodzi o mnie, to absolutnie nie uważam muzyki filmowej za gorszą”. Zapytany, o to jak to się stało, że zainteresował się nią, powiedział: „Po prostu pieniądze. Nie było absolutnie możliwości utrzymania się z muzyki klasycznej, a więc jedynym zajęciem, które pozwalało mi związać koniec z końcem, była aranżacja, w ten sposób przybliżyłem się do kina – dzięki kinu zacząłem zarabiać”. Do muzyki klasycznej wrócił w latach 80., bo dopiero wtedy było go na to stać.

Znany jest z takich filmów jak : „Dawno temu w Ameryce”, „Koneser”, „Cinema Paradiso”, „Nietykalni”, „Misja”.

    Wojciech Kilar, polski kompozytor i pianista też nie ukrywał, że pieniądze mają znaczenie. „Pierwsza rzecz, którą się interesuję, jest nazwisko reżysera. Drugą rzeczą jest wysokość honorarium. Na samym końcu czytam scenariusz. Jeśli te trzy elementy są do zaakceptowania, wtedy przyjmuję taką propozycję. W przeciwnym razie zwykle ją odrzucam”. Kilar skomponował muzykę m.in. do filmu „Drakula”, „Pianista”, „Pan Tadeusz”, „Ziemia obiecana”.

 Duety: reżyser – kompozytor

    Świat filmu rządzi się swoimi prawami. Koneksje, układy, czy nepotyzm, z tego co wiem, nie są karane. Z racji specyfiki pracy naturalnym stało się, że ekipa filmowa to często koleżeńskie układy, w których najważniejsze jest, żeby dobrze się wszystkim współpracowało. Reżyserzy mają swoich ulubionych aktorów, operatorów, montażystów. Podobnie jest z kompozytorami. Na przestrzeni lat można zauważyć kilka par reżyser – kompozytor, którym wspólnie udało się sporo stworzyć. Na przykład Sergio Leone i Ennio Morricone. Panowie chodzili do tej samej szkoły zakonnej – konserwatorium św. Cecylii. To dzięki filmom Leone kompozytor zyskał popularność. Ich wspólne dzieła to m.in. „Dawno temu w Ameryce”, „Za garść dolarów”, „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”, „Dobry, zły i brzydki”. Za najgorszą partyturę w swojej twórczości Morricone uważa tę z filmu „Za garść dolarów”.

     Inny duet to Federico Fellini i Nino Rota. Ich przyjaźń i lata współpracy to „La strada”, „Słodkie życie”, „Osiem i pół”, „Casanova”. Kolejny artystyczny zespół stworzyli Peter Greeneway i Michael Nyman, brytyjski kompozytor o polsko-żydowskich korzeniach. Spora część jego twórczości związana jest z filmami Greeneway’a. W sumie współpracował z reżyserem przy 11 filmach (np. „Wyliczanka”, „Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek”).

    Mamy też świetną polską parę twórców. To Krzysztof Kieślowski i Zbigniew Preisner. Poznali się dzięki Krzysztofowi Krauze. Ich współpracę zapoczątkował film „Bez końca”. Później był „Dekalog”, „Podwójne życie Weroniki” i trylogia „Trzy kolory”. Część kompozycji do obrazów Kieślowskiego Preisner podpisywał pseudonimem Van den Budenmayera.

 Piosenki w filmie

     Ludzie filmu dość szybko zorientowali się, że nie tylko muzyka, ale i piosenka może doskonale wplatać się w akcję i być dodatkowym elementem promocji. Pierwszy przebój filmowy to „Sonny Boy” w wykonaniu Ala Jolsona w filmie „Śpiewający Błazen” z 1928 roku.

W zaledwie dziewięć miesięcy od premiery filmu sprzedano 2 miliony płyt z piosenką i ponad milion egzemplarzy nut z jej tekstem. Z kolei pierwszą Złotą Płytę otrzymał Glenn Miller za „Chattanooga Choo Choo” przebój z filmu „Serenada w Dolinie Słońca”. Nagrodę dostał za milion sprzedanych krążków.

    Oczywiście te utwory nie są teraz powszechnie znane. Na pewno jednak nie raz nuciliście „(I’ve Had) The Time of My Life” z „Dirty dancing”, „Never Ending Story” w wykonaniu Limahl’a, „My Heart Will Go On” z „Titanica”, „I Don’t Want To Miss a Thing” śpiewane przez Aerosmith, czy też znacie doskonale soundtrack w wykonaniu duetu Simon and Garfunkel, z utworami „The Sound of Silence”, „Scarborough Fair” i „Mrs. Robinson”.

    Od 1934 roku przyznawane są Oscary za oryginalne piosenki napisane do filmów. Niektóre z w.w. utworów dostały statuetkę. Nagrodę dostały też między innymi, „White Christmas” (Bing Crosby, Martha Mears) z filmu „Gospoda świąteczna” (1942), „Moon River” ze „Śniadania u Tiffany’ego” ( Audrey Hepburn), „The Way We Were” (Barbra Streisand) z obrazu „Tacy byliśmy” (1973), „Fame” (Irene Cara) ze „Sławy” (1980), „I Just Called to Say I Love You” (Stevie Wonder) z „Kobiety w czerwieni” (1984), „Say You, Say Me” (Lionel Richie) z filmu „Białe noce” (1985), „Take My Breath Away” (Berlin) z „Top Gun” (1986).

     Ostatnie lata należały do „Glory” z filmu „Selma”, „Let It Go” z „Krainy lodu”, „Skyfall”, „The Weary Kind” z „Szalonego serca”. Obecnie największym powodzeniem cieszy się ścieżka dźwiękowa z „50 twarzy Greya” 🙂

     Jako ciekawostkę powiem Wam, że piosenka filmowa o najdłuższym tytule to: „Jak mogłaś mi wierzyć, kiedy mówiłem, że cię kocham, jeśli wiesz, że całe życie byłem kłamcą” („How could you believe me when I said I loved you when you know I’ve been a liar all my life”). Wykonywał ją Fred Astaire i Jane Powell w filmie „Królewski Ślub” (1951).

 Klasyka w filmie

    Filmowa muzyka to nie tylko filmowi kompozytorzy. W wielu obrazach oprawę tworzy muzyka poważna. I tak na przykład Ludwiga van Beethoven można usłyszeć w „Dziecku Rosmery”, „Człowieku, którego nie było”, „Pożegnaniu z Afryką”. Jego kompozycje są oczywiście też w „Wiecznej miłości” i „Kopi mistrza”.

    Reżyserzy chętnie też sięgają po twórczość Jana Sebastiana Bacha. Nieświadomie stał się autorem muzyki do „Pianistki”, filmu „Był sobie człowiek”, „Siedem” czy „Hannibal”. George Frederick Haendel to kolejny kompozytor, którego muzyka przeniknęła do filmów. Jego klasykę wykorzystał Stanley Kubrick do obrazu „Barry Lyndon”. Haendel jest też obecny w „Stowarzyszeniu umarłych poetów”, czy „Niebezpiecznych związkach”.

     Filmowcy chętnie korzystają też z dzieł Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kompozytor ma swój udział m.in. w filmach „Skazani na Shawshank”, „Fame”, „Piknik pod Wiszącą Skałą” i rzecz jasna „Amadeusz”, gdzie Mozarta jest najwięcej.

    Muzyka klasyczna często pojawia się w filmach i równie często jest ona pomijana przez wydawców muzyki filmowej. Niestety rzadko pojawia się na soundtrackach.

 Wykształcenie i(czy) talent

    Większość kompozytorów muzyki filmowej zdobyła solidne muzyczne wykształcenie. „Kiedyś muzykę do filmów pisywali Krzysztof Penderecki, Grażyna Bacewiczówna, czy Stefan Kisielewski. Ludzie z mojej rodziny poważnych kompozytorów symfonicznych. Teraz nastąpiła specjalizacja i pojawili się kompozytorzy, którzy zajmują się wyłącznie muzyką filmową. Często pozbawieni klasycznego wykształcenia.” – powiedział Kilar i to jest fakt. Jednak, czy wykształcenie w tej dziedzinie jest niezbędne? Czasami wystarczy talent. Dowodem na to jest Michał Lorenz. Kompozytor – samouk, który stworzył muzykę do takich filmów jak „Symetria”, „Różyczka”, „Kołysanka”, „Wszystko będzie dobrze”, „Żółty szalik”…. i „Bandyta”. Pracując nad muzyką do tego ostatniego filmu, Lorenz chciał rzucić komponowanie. Przeszedł wówczas moment załamania nerwowego i pobyt w szpitalu. Twórcy „Bandyty” przesunęli prace nad filmem i muzyką, choć mogli zastąpić Lorenza kimś innym. Na szczęście tego nie zrobili i możemy zasłuchiwać się w „Tańcu Eleny”…..

     Mam wrażenie, że tematu muzyki filmowej nie da się wyczerpać 🙂 Czekam na Wasze wpisy. Których kompozytorów lubicie? Które piosenki? A może gdzieś muzyka zapanowała nad filmem? Piszcie…   

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Aleksandra

Aleksandra

Prowadzi podwójne życie - to w realu i we śnie. A śni tak, że tylko siadać i spisywać. Jej pasją jest m.in. literatura. Czyta wszędzie, zawsze ma zaczęte kilka książek. Ostatnio nie jest to jednak łatwe, bo... giną jej zakładki. Znajduje je po jakimś czasie w pokoju córeczki, a mała "złodziejka" robi niewinną minkę. Kolejna pasja to film...

  • Erni2015

    Moje typy na najlepszy soundtrack: „Ostatni Mohikanin” oraz „Władca Pierścieni”.

    • Gandalf

      O tak, „Ostatni Mohikanin” to wyjątkowo piękne i nośne utwory. Zasłuchiwałam się w nich nie raz… Sama nie wiem dlaczego o nich nie wspomniałam.
      Pod „Władcą Pierścieni” też się podpisuję 🙂 Howard Shore zgarną za tę muzykę sporo nagród. Nic dziwnego, jest świetnym kompozytorem. Poleciłabym jeszcze jego muzykę z „Milczenia owiec”.