Archiwum Recenzje

Krew na śniegu, mózg na ścianie…

Agnieszka
Napisane przez Agnieszka

      Ten kto powątpiewał w twórczość Jo Nesbo, może teraz swoje odstać w kącie! Mistrz w swoim fachu nie zawiódł swoich czytelników, prezentując swój nowy kryminał. Niewielka książeczka, z ledwo ponad 100-oma stronicami, a wciąga jak niejeden dobry serial.

Krew na śniegu

      Jo Nesbø nie na darmo został okrzyknięty jednym z najgłośniejszych skandynawskich autorów kryminałów. W dodatku jego biografia na prawdę robi wrażenie: Z wykształcenia ekonomista; pracował jako makler i dziennikarz. Finanse porzucił dla pisania. Jest muzykiem rockowym, członkiem zespołu Di Derre, dla którego pisze teksty. Nagrał płytę solową. Jego powieści kryminalne tłumaczone są na ponad dwadzieścia języków i od dawna królują na listach bestsellerów. Chciałoby się powiedzieć: wow! Ja to uznanie kontynuuję i przybijam porządną piątkę Autorowi. Mistrzu, znowu Ci się udało… Masz mnie i moje nieprzespane noce.

      Krew na śniegu to zgrabna, można by powiedzieć, nowelka kryminalna w porównaniu do reszty pokaźnych rozmiarów dzieł Nesbo. Mimo, że tło akcji stanowi wojna o władzę w handlu narkotykami, jest to opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, o próbie odnalezienia miłości. Okazuje się, że morderca też może się zakochać. Główny bohater, Olav Johansen – płatny morderca za obiekt swoich uczuć obiera nie byle kogo. Staje się nim żona szefa, na którą ma zlecenie… Olav staje przed trudnym wyborem: miłością do kobiety a szacunkiem i protekcją zleceniodawcy. Tym bardziej kiedy to zadanie zleca sam przełożony…

        Opowieść w tle z ciemnymi interesami, szmuglem, grubą kasą, jednoznacznie wskazuje na czarny kryminał. Krew na śniegu jest o tyle nietuzinkowa, że głównym bohaterem staje się w niej psychologia miłości. To motywacje głównego bohatera do zrozumienia czym to uczucie jest stały się kanwą utworu. I nie jest to absolutnie lekka powieść romansowa z wątkiem kryminalnym. Zagorzały fan nie powinien czuć się rozczarowany. Oba wątki – mrocznego świata narkotykowego kartelu i trudnej miłości z którą zmaga się Olav, poprowadzone są w stylu powieści gangsterskiej z odrobiną dramatu psychologicznego. Nesbo w konwencji znanej już czytelnikom, po Sonnym z „Syna” i Harrym Holle`u, znów stworzył postać niejednoznaczną. Postać Olava wymyka się spod ram typowego płatnego mordercy. W Krwi… zabójca ma miękkie serce i skłonności do poetyzowania. Kobieta, która na myśl przywodzi mu „pokryte śniegiem płaskowyże drżące w słońcu” staje się niemal metafizyczną istotą. Olav jest człowiekiem nieskomplikowanym, częstokroć powtarza, że jest kompletnym nieudacznikiem, kompleksowym laikiem i „oprócz tego co robi nadaje się raczej do niewielu rzeczy”. W podsumowaniu: „nie umie jeździć wolno, jest miękki jak masło, zbyt łatwo się zakochuje, traci głowę, kiedy się wkurzy i jest słaby z rachunków. Czytał to i owo, ale wie mało […] I pisze wolniej niż rośnie stalaktyt”. Ale zabija z zimną krwią i stoickim spokojem. Dwa bieguny, skondensowane ze sobą w zgrabnej formie.

       Krew na śniegu to książka wymykająca się konwencji typowego kryminału, choć wcale nie obca charakterowi Jo Nesbo. Jest krew, są ciemne interesy i morderca. Dodatkowo pojawia się wątek miłości, nietypowej, pokręconej i w pewnym sensie trochę absurdalnej. Mimo tego, że przedstawiona fabuła jest dość ponura, ma w sobie coś z ballady.

A co Wy sądzicie o nowej książce Jo Nesbo? Zapraszam do komentowania!

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Agnieszka

Agnieszka