Aktualności Archiwum

Krem ze słowiczych odchodów, czyli historia kosmetyków w pigułce

Agnieszka
Napisane przez Agnieszka

          Wygląd to zarówno dziś jak i dawniej karta przetargowa do świata sławy, polityki a nawet władzy. Z wyglądem można zrobić wszystko. Aby osiągnąć pożądany cel jesteśmy w stanie wyrzec się nawet tożsamości, która wyraża się poprzez naszą zewnętrzną formę. A cele te są różne. Od wywołania dobrego samopoczucia, tuszowania niedoskonałości, przez wywarcie piorunującego wrażenia na randce, podkreślenie pozycji społecznej aż do osiągnięcia wyższych celów zarobkowych. Nasza prezencja działa cuda. I tak myśleli starożytni. Tak też myśli i robi się do dziś. Skoro dobry wygląd jest dla nas tak ważny i determinuje w dużym stopniu nasze życie to w jaki sposób staramy się go osiągać? Wszystko jest zasługą kosmetyków. I to o nich dziś wam opowiem. Przeprowadzę Was przez wieki największych kosmetycznych bestsellerów.

Początek

apocalypto_lady460

       Rytm życia ludzi pierwotnych wyznaczała przede wszystkim religia. Była gwarantem dobrobytu i powodzenia, jeśli modlitwa powodowała eksplozję mózgu, a ofiara nie uciekła. I to dzięki mężczyznom, a nie kobietom, kosmetyka zawdzięcza swój prapoczątek. To kapłani za pośrednictwem wszelkich malunków na ciele podkreślali swoją domniemaną wyższość nad innymi. Mężczyźni którzy zajmowali się łowiectwem malowali swoje tułowia, by zapolować na cenną zwierzynę. Dzielni wojownicy, „ubierali” swoje twarze w barwy wojenne żeby unicestwić wroga. Kobiety z ciekawością obserwowały te wszystkie wspaniałości i z czasem wprowadziły u siebie. Doprowadziły je do perfekcji, wykorzystując jako skuteczną metodę uwodzenia mężczyzn. Powszechna praktyką wykonywania pradawnych kosmetyków było łączenie tłuszczów wszelkiej maści z farbami. Jednym z najstarszych z tamtego okresu jest, pochodząca sprzed prawie 40 tysięcy lat, czerwona farba do rytualnego malowania twarzy. Jej składnikiem były pałeczki ochry, czyli zmielony tłuszcz zwierzęcy zmieszany z tlenkami żelaza. Jej intensywniejszą barwę uzyskiwano przez proces podgrzewania. Kobiety używały trującego ołowiu i rtęci, wymieszanych z białkiem jaja, sokiem z cytryny, mlekiem i octem, łykały także płatki arszeniku by uzyskać wymarzony kolor cery. Szczytem elegancji były włosy ufarbowane na czerwono (czyżby już wtedy rudzielce były na topie? :)), fantazyjnie ułożone woskiem pszczelim. Dodatkowo aby chronić je przed wszelkimi zanieczyszczeniami smarowano je tłuszczem, wcierano wapno i skrapiano… krowim moczem. Stosowano także okłady z mułu rzecznego na cerę. Wśród składników leków i kosmetyków wymienić można skórę węża, mleko, tłuszcz gazeli, mocz oślicy, jądra psa i odchody gazeli. Matka natura, zatem, obficie obdarzała swym dobrodziejstwem…

Starożytność

starożytność

      W antyku opiewano kult piękna. Człowiek zadbany, pachnący i posągowy niczym dzieło sztuki to ideał szlachetności i dobrego pochodzenia. Brzydota była uosobieniem łajdactwa i nieuczciwości. Dlatego też kosmetyce ciała przypisywano wtedy ogromne znaczenie.

       W starożytnym Egipcie to medycyna była sztuką na najwyższym poziomie. Papirusy kryją rozmaite metody leczenia. Na przykład doskonałym środkiem leczenia wszelkich oznak starzenia się: zaczerwienień skórnych, łysiny, piegów leczyło się strączkami kozieradki i otrzymywaną z nich oliwą. Jednym z najwybitniejszych kosmetyków egipskich była szminka… do oczu. Z czego była tworzona? Z sadzy po spaleniu różu hiszpańskiego. Liście tej rośliny zalewano wodą i mocno zbijano w płóciennym woreczku. W ten sposób wyodrębniano dwa barwniki: żółty i czerwony. Po uzyskaniu barwnika nakładano ją małymi pałeczkami na powieki i lekko pudrowano specjalnym proszkiem. Gotowe szminki przechowywano w muszlach i łodygach bambusa. Do barwienia paznokci Egipcjanki używały henny z kory i liści szałwii ogrodowej oraz krzewu kypros. Do mycia używano wówczas pastę, która była mieszaniną popiołu i gliny. Znane były już także niektóre zabiegi Spa.  Na przykład zabieg wygładzający polegał na masażu ciała mieszanką alabastru, pumeksu, miodu i mleka… ludzkiego. Oprócz kosmetyków stricte pielęgnacyjnych stosowano wszelkie rodzaje pachnideł. Zawierały bogate w minerały tłuszcze roślinne, mleko, miód, wosk, olej rycynowy, kolocyntowy, oliwę z oliwek a także… tłuszcz hipopotama. Dezodoranty zaś były uzyskiwane na bazie terpentyny i żywicy.

     Jeśli mowa o Egipcie nie można zapomnieć o zabiegach kosmetycznych najpiękniejszej kobiety starożytności. Kleopatra zapisała się na kartach historii jako jedna z największych prekursorek dbałości o urodę. Kąpała się w perłowo-winnej wodzie, nacierała się cedrowym olejkiem, sypiała na lnianych poduszkach. Sama opracowała dla Juliusza Cezara specjalną miksturę przeciwko łysieniu. Składała się z suszonych myszy, palonych zębów końskich, tłuszczu niedźwiedziego i sarniego szpiku. Można ołysieć już od samych nazw składników…

      W Indiach ważnym elementem dnia władcy była poranna toaleta oraz masaż. Król miał do dyspozycji pawilon, w którym mieściło się kryształowe krzesło oraz niewielki basen wyłożony złotem. Najpierw królewskie plecy były oblewane perfumowaną wodą a następnie smarowane maścią z drzewa sandałowego, piżma, kamfory i szafranu. Królewskie żony także obowiązywały poranne ablucje. Po przebudzeniu koniecznym było podanie „Pani” prymki do żucia, która składała się z zawiniętych w liście beletu – goździków, kamfory i orzeszków areki. Indyjskie służące przygotowywały specjalne relaksujące maści z drewna sandałowego i oliwy, a szaty królowej okadzały wonnym dymem.

       Chińska kosmetyka zostawiła nam przede wszystkim w spadku tusz do rzęs i lakier do włosów. Aby podkreślić oczy, kobiety nakładały na powieki roztarty kamień lapis-lazuli. Po połączeniu gumy arabskiej, białka jaj, żelatyny oraz wosku pszczelego Chińczycy otrzymywali werniks i lakier do paznokci. Jeśli zaś chodzi o pachnidła na topie były mieszanki z ambry, tuberozy, kamfory i piżma.

          Japonia przez długi czas była pod wpływem chińskiej nauki i kultury. Od czasów dynastii Fujiwara (poł. VII w.) kształtować się zaczęła odrębna kultura Kraju Kwitnącej Wiśni. Wtedy też ugruntował się kanon kobiecej urody. Pierwowzorem była bogini szczęścia i bogactwa – Kicidzioren. Podstawą była sylwetka o obfitych kształtach, okrągła jak księżyc twarz, wydłużone oczy pod brwiami zarysowanymi jak skrzydła ptaka oraz małe usta. Japońskie kobiety by uzyskać kontrast z czarnymi jak heban włosami pudrowały twarze na biało. Najwybitniejszym makijażem jednak mogły poszczycić się kurtyzany. Najzdolniejsze i najpiękniejsze z nich zwane Orian zaczynały od nałożenia kremu ze słowiczych odchodów, by następnie natrzeć twarz, szyję i piersi woskiem i nałożyć masę pudrową. Dokładnie omijały oczy, usta i nos by dopracować je w inny sposób. Na policzki wędrował rozpuszczony w wodzie różowy barwnik, na usta czerwony a na oczy wyrazisty, czarny tusz. Kurtyzany dzięki tak starannej dbałości o urodę były uznawane za ideał japońskiej kobiecości.

gejsza

          Starożytna Persja opierała swoją kosmetykę głównie na wiedzy Babilończyków i Egipcjan. Tak jak kobiety z epoki lodowcowej, Persjanki podpatrywały malujących się mężczyzn (głównie kapłanów) i to samo robiły z własnym ciałem. Do podkreślania koloru oczu używały tłuczonego antymonu i sadzy. Usta były koloryzowane szminkami z domieszką szkarłatu czyli śliny ślimaka, a na policzki nakładano różowy barwnik uzyskanego z namoczonego w lodowatej wodzie maku. Ówczesnym podkładem pod makijaż była biel ołowiana zmieszana z kredą. Pielęgnacja ciała opierała się na przeróżnych pachnidłach głównie z wody różanej i piżma oraz wonnych olejkach cyprysowych, cedrowych i mirtowych. Najbardziej znanym kosmetykiem perskim jest olejek tzw. Róże Szirazu, który produkowany był z wody różanej i mleczka migdałowego.

         Kultura europejska w początkowej fazie rozwoju była pod silnym wpływem Bliskiego Wschodu. Najsilniejszym etapem, zapisanym w historii Europy była sztuka egejska. Za pośrednictwem dynamicznego rozkwitu architektury sztuka grecka osiągnęła wysoki poziom w kosmetyce. Grecy przykładali największą uwagę sztuce medycyny. I to właśnie w aptece kobiety kupowały pudry, szminki, depilatory, rozjaśniacze do włosów, kremy, olejki. Ważne miejsce w codziennym dbaniu o urodę zajmowała higiena. Grecy kąpali się często i regularnie. Używali do tego środków wybielających skórę jak biel ołowiana, mleko, mydło z koziego tłuszczu, popiołu bukowego, alkalicznej soli ługowej. Z Grecji pochodzi także wynalazek lanoliny czyli tłuszczu z wełny owczej, której do dziś używa się w produkcji kremów. W makijażu niezbędna była sadza z lampek oliwnych i henna do barwienia brwi oraz czarny węgiel do powiek.

Średniowiecze

średniowiecze

        Średniowiecze to czas kiedy największe znaczenie odgrywał kościół. Stosowanie kosmetyki, potępiane przez kościół, uznano za pogańskie zabobony, a upiększanie ciała przeszkadzało w zbawieniu duszy. Kult ciała upadł, higiena straciła rację bytu. Kobiety miały być skromne i żyć skromnie. Bardzo popularna była wtedy niemal przezroczysta bladość cery, stąd używano bardzo jasnych pudrów, wykonanych z kleiku z mąki owsianej i węglanu ołowiu lub kadzidła i mleka. W pielęgnacji cery trądzikowej oraz zapobieganiu starzenia się skóry stosowano różnorakie maseczki. W skład maseczek na wypryski wchodziła mączka fasolowa, miód, żółć wołu i korzenie ogórka leśnego albo rzodkiewka i miód. Na starzenie się skóry radą były kąpiele parowe oraz mikstury na bazie miodu i jaj. Walkę ze zmarszczkami podejmowano nakładając maść z wosku, oleju migdałowego, krokodylego tłuszczu oraz krwi jeża, nietoperza lub węża.

 Renesans

renesans

         Pomimo powrotu do ideałów Antyku, stosunek człowieka Renesansu do higieny osobistej był nieco inny niż u wysoko rozwiniętych kultur starożytnych. Zamiast częstego mycia się używano perfum i wód zapachowych, które miały neutralizować nieświeżą woń niemytego ciała. Pachnidła aplikowano obficie, a ich aromat rozwiewano wachlarzami. Do codziennego mycia ciała kobiety używały mleka zmieszanego z wodą, stosowały maseczki z żelatyny, dbały aby cera była śnieżno biała. Troszczyły się też o swoje włosy. Musiały być długie, gęste i lśniące. Kosmetyki doby Renesansu zawierały sporo szkodliwych substancji, takich jak ołów, rtęć czy arszenik. Podobnie do średniowiecza pożądana była blada skóra o odcieniu kości słoniowej. Oprócz bieli ołowianej, używano do tego celu sproszkowanych odchodów krokodyli. Niekiedy dodawano do nich niebezpieczną rtęć w celu osiągnięcia wymaganego efektu. Policzki różowiono albo pozostawiano blade. By podkreślić rysy twarzy używano różu przyrządzonego z koszenili, drzewa sandałowego i cynobru lub sproszkowanych pereł. Podobnie usta – stawiano na naturalność, bądź barwiono je na soczysty czerwony kolor. O skórę twarzy dbano stosując maseczki z owsa, soku z cytryny i białka jaja kurzego. Aby wypalić włoski, do depilacji polecano preparat z tlenku wapnia i arszeniku. W czasach epoki elżbietańskiej zalecano, by twarz pokrywać bielą wenecką. Była to trująca mieszanina bieli ołowianej z octem, która po długotrwałym stosowaniu prowadziła do owrzodzeń i uszkodzenia organów wewnętrznych, utraty włosów, problemów z płodnością, bólów głowy, mięśni i stawów, wysokiego ciśnienia krwi, krwawień z nosa, regularnych nudności, a w ostateczności niejednokrotnie do śmierci w wyniku zatrucia toksycznym ołowiem.

 Barok i Rokoko

barok

          Kanony mody europejskiej wyznaczał Wersal, a francuscy lekarze zakazywali mycia się, sądząc, że powoduje ono szerzenie się chorób. Mężczyźni i kobiety nierzadko ograniczali wtedy poranną toaletę do nakładania grubych warstw pudru, stylizując się na aktorów starożytnej Grecji. Ludzie z wyższych sfer nie kąpali się, opuszkami palców jedynie zraszali twarz perfumowaną wodą. Elegancki, acz wątpliwie wytworny styl życia w XVII wieku prowadzono przede wszystkim na dworach francuskim i hiszpańskim. Kobiety francuskiego Baroku stosowały wyrazisty makijaż oczu – używano cieni do powiek w pastelowych kolorach, takich jak: błękit, zieleń, róż, łosoś. Na górnych i dolnych powiekach malowano kreski które tworzyły kształt przypominający rybę. Podkreślano zarys brwi, na policzki kładziono róż, a na usta intensywną czerwień. Markiza de Pompadour dla odświeżenia twarzy stosowała miód ucierany ze śmietaną i tonikiem z trybuli. Aby przywrócić bladość cery i zlikwidować wypryski na noc nakładano maści na bazie ślimaków i aromatycznych roślin. Zapotrzebowanie na pudry i rozmaite artykuły perfumeryjne ożywiło produkcję kosmetyków. W 1750 roku we Francji powstała pierwsza manufaktura pudru – Houbigant. Ta sama wytwórnia, lecz pod inną nazwą, produkuje kosmetyki do dziś. Z Houbigant powstało słynne Bourjois. Pierwsze pudry składały się z nieomal samego talku i mąki ryżowej. Bladość wciąż była w cenie, moda francuska dyktowała wówczas konieczność pokazywania niemal białej, porcelanowej cery. Puder stał się nie tylko środkiem upiększającym. Miał też chronić przed bakteriami oraz paradoksalnie – tuszować brud. Brak podstawowej higieny i gruba warstwa pudru, słabo przepuszczająca powietrze do skóry powodowały powstawanie nieestetycznych zmian skórnych. Radzono sobie z nimi przez naklejanie ozdób z jedwabiu – tzw. muszek. W cenie była więc sztuczna uroda. Naturalne włosy nierzadko golono i zastępowano mocno perfumowanymi i fryzowanymi perukami z wprowadzonego wtedy do fryzjerstwa włosia sztucznego. Popularnym środkiem do modelowania włosów był smalec, do którego dodawano perfumy, aby zniwelować niepożądany zapach. Mimo wszystko przyciągały one szczury – główną przyczyną rozmaitych chorób i infekcji. Ponieważ peruk nie ściągano na noc, powszechne było zakładanie specjalnych klatek, aby chronić się przed gryzoniami.

 XIX wiek

xix

           Najważniejszym kosmetykiem XIX wieku był róż, którego używali prawie wszyscy. Mężczyźni nosili makijaż aż do 1850 roku! Król Jerzy IV wydał fortunę na kremy, proszki, pasty i pachnidła. W tym czasie czerniono brwi i farbowano włosy. Farbę do włosów produkowano ze smoły węglowej. Większość receptur kosmetyków oparta była na produktach naturalnych: rosie, ziołach, kwiatach, tłuszczu zwierzęcym. Wciąż używano bieli ołowianej. Na początku XIX wieku popularne było także stosowanie trującej belladonny. Wyciągiem z tej rośliny, mimo świadomości realnego niebezpieczeństwa, kobiety zakraplały oczy – dzięki temu wydawały się one bardziej jasne i błyszczące. W tym samym celu używano również soku z cytryny. Lokalni aptekarze nie stronili od rtęci i kwasu azotowego. Blada, nieopalona cera była oznaką dobrego urodzenia. Damy z wyższych sfer unikały więc słońca, ponieważ opalenizna jednoznacznie wskazywała na pracę na wolnym powietrzu. Jako środka do przemywania cery stosowano preparat sporządzany z jednej łyżeczki sproszkowanej siarki i wina, szklanki wody wapiennej, wymieszanej z połową kieliszka gliceryny i kieliszkiem wody różanej. Specyfikiem tym nacierano twarz co wieczór przed pójściem spać. Stosowano domowe maseczki, przeważnie z płatków owsianych, miodu i żółtek jaj. Do mycia używano wody różanej i pachnących olejków. Nie stroniono jednak zupełnie od zabiegów poprawiających urodę – kobiety depilowały brwi, a olejkiem rycynowym nacierały rzęsy, by stały się dłuższe i bardziej gęste. Dla przypudrowania nosa damy używały pudru ryżowego. Wyrazistych szminek unikano, jednak chętnie korzystano z jasnych, które nadawały jedynie połysk ustom. Dla nadania zdrowego wyglądu i świeżości twarzy stosowano sok z czerwonych buraków, który wcierano w policzki lub po prostu dyskretnie je szczypano. Kobiety stosowały też domowe mascary na bazie wosku i wazeliny. W 1884 roku w Paryżu zaprezentowana  została pierwsza nowoczesna szminkapomadki były zamknięte w jedwabnych pojemnikach, wykonane z oleju rycynowego, pszczelego wosku i łoju jelenia. Pod koniec XIX w. paznokcie lekko skraplało się olejkiem różanym i piłowało tak, by nadać im kształt migdału.

 XX wiek i współczesność

xxmarilyn-monroe

             W XX wieku dzięki produkcji na skalę przemysłową, produkty kosmetyczne stały się dostępne dla wszystkich. Emancypacja amerykańskich kobiet pozwoliła rozwinąć się makijażowemu marketingowi. Kobiety zaczynają cieszyć się uzyskaną wolnością i świadomie podkreślać swoją kobiecość. Szczególnie popularna i modna była mascara w postaci kremu i czarna szminka, chętnie wykorzystywana przez aktorki kina niemego. Czerwona szminka była nieodłącznym elementem torebki każdej kobiety. Pod koniec II wojny światowej szminka była jednym z najczęściej używanych kosmetyków. Wkrótce butiki Elizabeth ArdenEstee Lauder zaczęły ją wprowadzać na rynek. Niedługo po szmince Max Factor wprowadził na rynek błyszczyk. Pierwsze kroki ku stworzeniu mascary jaką znamy współcześnie, poczynił w Wielkiej Brytanii Eugene Rimmel w latach 60. XIX wieku. Do nowej substancji, jaką była wtedy wazelina, dodał w odpowiedniej proporcji sproszkowany węgiel. Po drugiej stronie Atlantyku J.T. Williams stworzył podobną substancję dla swojej siostry Mabel. Kiedy dowiedziała się, że jej chłopak zakochał się w innej dziewczynie, zwróciła się do kochającego brata. Ten doradził siostrze, by nałożyła miksturę ze zmielonego węgla i wazeliny na rzęsy, a zrobi wrażenie na chłopaku. Tak też się stało i rok później Mabel została jego żoną, a Williams swój sukces przekuł na kolejne. W 1915 r. stworzył znanego do dziś  brytyjskiego giganta kosmetycznego – Maybelline (od połączenia imienia Mabel i „vaseline”). Mascary używały diwy złotej ery kina: Pola Negri, Marlena Dietrich czy Greta Grabo. W 1957 r. Helena Rubinstein wymyśliła formułę mascary w rzadkim, lejącym się kremie, zapakowaną w tubkę ze szczoteczką. Jednocześnie zaczęto bawić się w wariacje na temat paznokci. Pierwsze lakiery były bezbarwne i bardzo nietrwałe, bo schodziły po kilku godzinach. W 1925 r. na rynek trafił lakier w różowym odcieniu, który nakładało się tylko na środek paznokcia. Od połowy lat 20. bardzo modny był tzw. manikiur księżycowy – zwany też „odwróconym frenczem” – polegał na tym, że malowano na biało półksiężyc u nasady paznokcia. W tym samym czasie Helena Rubinstein wprowadza na rynek kolejne hity: lakier do paznokci goGlossy nadający paznokciom stylowego blasku. Max Factor z kolei promuje małe porcelanowe buteleczki zawierające krem, który po aplikacji zostawiał na paznokciu naturalny różowawy odcień. Tak narodził się francuski manicure. Pierwszy nowoczesny lakier do paznokci powstał jednak u lakiernika samochodowego. Charles Revson, jego brat Joseph oraz chemik Charles Lachman w 1931 r. przechodzą na mniejszy kaliber lakiernictwa i zakładają firmę Revlon. W 1932 r. zaczyna się sprzedaż pierwszych lakierów. Kilka lat później do oferty dochodzą szminki. W skład dzisiejszych lakierów do paznokci wchodzą nadal pigmenty, nitroceluloza oraz rozpuszczalniki, a chemicy wciąż pracują nad trwałością lakieru i szybkością jego schnięcia.

Dziś nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie życia bez kosmetyków. Dostępne są powszechnie, używamy ich na co dzień i często nie mamy świadomości czym tak naprawdę pielęgnujemy nasze ciało. Kto jednak nie lubi kąpać się w aromatycznych olejkach albo perfumować się wonnym zapachem?

 Znacie jeszcze jakieś ciekawe historie dotyczące kosmetyków? Piszcie w komentarzach poniżej!

 

 

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Agnieszka

Agnieszka

  • Bardzo ciekawy artykuł, naprawdę z przyjemnością przeczytałam. Ja obecnie staram sie poznawać składy kosmetyków, żeby wiedzieć co nakładam na siebie. Zrezygnowałam ze wszystkich do tej pory używanych, drogeryjnych kremów na rzecz naturalnych. Pozdrawiam serdecznie