Archiwum Recenzje

Czytam, bo świat mnie wkurza! Pogodowe szaleństwo.

Aleksandra
Napisane przez Aleksandra

Oto pierwszy wpis z serii: Czytam, bo świat mnie wkurza!

     W ostatnim czasie oglądanie prognozy pogody budzi napięcie niczym dobry thriller. Człowiek ogląda i zastanawia się co będzie dalej… Każdego ranka z niepokojem patrzę w okno i nie wiem co mnie dziś czeka. Śnieg z deszczem, grad ze słońcem, mgła z przymrozkiem, wiatr z gradem… tylko tęczy brak. Najgorsze jest jednak to, że w ciągu dnia potrafi przetoczyć się kilka z tych pogodowych wariantów. W jednej chwili świeci słońce, a za kilka minut panują prawie egipskie ciemności i zacina ostry grad. Znam oczywiście przysłowie „Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. Nie zmienia to jednak faktu, że taka aura mnie wkurza! Dlaczego? Bo mam kiepskie samopoczucie, bóle głowy, poczucie ciągłego zmęczenia, nie wiem, czy już zmieniać opony na letnie i w co się ubierać wychodząc z domu. I chyba po raz pierwszy w życiu dopadło mnie tzw. przesilenie wiosenne. Poza tym tęsknię za ciepłą, słoneczną wiosną i czytaniem w parku. A jak na Was wpływa to pogodowe szaleństwo?

   Żeby poprawić sobie nastrój w jeden z tych wietrznych dni, sięgnęłam po książkę „To nie książka” Keri Smith (napisała też bestseller „Zniszcz ten dziennik”). Od razu poczułam ulgę. Angażowanie się w tę lekturę to czyste szaleństwo. Bardzo pozytywne szaleństwo! Trzeba puścić wodze fantazji i zabrać się do działania. Nie ma czasu na leniuchowanie w fotelu! Keri Smith daje (czytelnikowi?) mnóstwo zadań do wykonania. Ja zaczęłam od prac plastycznych. Mazaki, kredki, nożyczki, klej i do dzieła! Ufff… Musiałam sobie przypomnieć te wszystkie szlaczki i wzorki z podstawówki. Powstała moja autorska zakładka, finezyjnie podpisałam książkę i… dałam upust energii wypełniając puste kartki. Żeby zmierzyć się z „To nie książką” trzeba pozbyć się stereotypowego myślenia o książkach. Ta „niby książka” to miejsce na twórcze i ekspresyjne wyrażenie siebie, swoich myśli i uczuć. Wyjście poza schematy i odrzucenie reguł. To czas na zabawę. Trzeba m.in. wymyślić szkołę, wypełnić profil ukrytej tożsamości, podjąć na miesiąc jakieś zobowiązanie, stworzyć urządzenie do stymulacji zmysłów, skorzystać z maszyny do zmiany nastroju… Trzeba dużo inwencji, żeby podjąć wyzwanie rzucone przez Keri Smith. Efekt pracy – autorski projekt, jedyny w swoim rodzaju.Desktop3
A teraz background tego tekstu. Przyłapałam się nie raz i nie dwa, na tym, że sięgam po książkę nie tylko wtedy, kiedy chcę się odprężyć, czy odpocząć. Coraz częściej zaczynam czytać nagle. W dziwnych sytuacjach, zupełnie oderwanych. Gdybym przy tym miała rozczochrane włosy i zmechaconą, długą spódnicę, to wyglądałabym jak świruska! Jednak i w tym szaleństwie jest metoda. To spontaniczne czytanie jest moim antidotum na „całe zło”. Biorę książkę, kiedy coś mnie wkurzy, rozzłości, zbulwersuje. Kiedy mam ochotę kląć jak szewc albo rzucić czymś w telewizor. Świat jest pełen absurdów, więc książkę chwytam dość często. To świetna odskocznia od rzeczywistości. Czasami wystarczą dwie, trzy strony, żeby pozbyć się niesmaku po obejrzeniu reklamy, czy po wizycie na poczcie albo w urzędzie. Czasami trzeba zatopić wzrok na dłużej. Tak, czy inaczej, na mnie to działa. Mówiąc trywialnie, polepsza mi się.

    A co Was wkurza? Jakie macie sposoby na poprawienie nastroju? Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Aleksandra

Aleksandra

Prowadzi podwójne życie - to w realu i we śnie. A śni tak, że tylko siadać i spisywać. Jej pasją jest m.in. literatura. Czyta wszędzie, zawsze ma zaczęte kilka książek. Ostatnio nie jest to jednak łatwe, bo... giną jej zakładki. Znajduje je po jakimś czasie w pokoju córeczki, a mała "złodziejka" robi niewinną minkę. Kolejna pasja to film...