Archiwum Recenzje

Akcja – Cięcie!

Napisane przez Gandalf

     Czas na zmiany! Nasz Blog został zdominowany przez kobiety. Brakuje jednak mocnego, męskiego punktu widzenia. Dlatego też, postanowiłam, że zaproszę do naszej ferajny mężczyznę, który wniesie odrobinę świeżości. Jesteście ciekawi o czym napisał? Zapraszam do czytania, bo naprawdę warto! Oto i jego punkt widzenia:

    Dość już o książkach! Porzućmy papier, czytniki, MP3ki oraz inne źródła, z których chłoniemy szaleńczo literaturę. Dzisiaj dotkniemy kultury, którą oferuje nam kamera i kawałek taśmy. Niebezpiecznej kultury, bo wciągającej niczym bagno i pięknej oraz wyrafinowanej, gdzie z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to wysokiej jakości sztuka. Łatwo się zorientować, że głównym bohaterem tej notatki nie będą filmy, chociaż posłużą mi jako punkt wyjścia. Najważniejszą rolę będą tutaj odgrywać SERIALE i moje refleksje.

 Wstyd czy duma?

    Nie dalej jak tydzień temu, ktoś zapytał mnie jaki film ostatnio oglądałem i czy mógłbym coś polecić. Odpowiedziałem, że nie oglądam filmów, ale mogę rzucić kilka nieśmiertelnych tytułów z klasyki. Mój partner dialogowy zrobił dziwną minę i ze zrezygnowaniem w głosie rzucił – ok. W istocie, nie oglądam filmów. Nie przebrnąłem nawet przez filmy oscarowe, nie mówiąc już o sześciu podejściach do naszej Idy, która za każdym razem tak skutecznie tuliła mnie do snu, że aż w końcu przestałem się do niej dobierać. In medias res! Oglądam seriale. Oczywiście nie są to polskie seriale familijne, ciągnące się dłużej niż linia życia przeciętnego śmiertelnika. Nie są to też produkcje, gdzie każdy epizod zbudowany jest na tym samym schemacie rozwiązywania zagadki w służbach specjalnych, a najpoważniejsza transcendentalność, to rozciągnięcie tejże zagadki na dwa odcinki. Rewelacja. Jest kilka powodów, dla których wolę obejrzeć epizod serialowy i za chwilę wam o nich opowiem.

 Kwestia czasu

      Moda na sukces wcale nie jest najdłużej ciągnącym się serialem na świecie wbrew powszechnej opinii. Grzebałem trochę w statystykach. Absolutnym rekordzistą (wg Wikipedii) w kategorii seriali nadal emitowanych jest Szpital miejski z liczbą 13239 epizodów na dzień 08.02.2015, natomiast jeszcze lepsze statystyki odnotowuje zakończony w roku 2009 Guiding Light z liczbą odcinków sięgającą 15762. Był to najdłuższy serial w historii emitowany nieprzerwanie przez 57 lat na ekranach telewizorów. Mało tego! Guiding Light nadawany był również w radiu przez 15 lat, co daje łącznie 72 lata emisji. Szczęśliwy ten, komu wystarczyło życia na 18262 odcinki. Dużo czasu, prawda? Właśnie, jeśli o czas idzie… To pierwszy z powodów, dla którego oglądam seriale. Jeden epizod to maksymalnie 50 minut. Jeśli pominąć czołówkę i krótkie streszczenie poprzedniego odcinka, odchudzimy właśnie oglądany do 40 minut. Skrajne minimum filmu pełnometrażowego to 90 minut, które zawsze może trącić mianem zrezygnowanego czasu – wobec jednego epizodu serialowego – podwójnie. Nie chcę się już powoływać na produkcje typu Siedmiu samurajów A. Kurosawy (203 minuty) czy Aviatora M. Scorsese (170 minut), aby nie popadać w skrajności, ale z czystym sercem mogę przyjąć, że film to średnio 120 minut uziemienia czyli trzy epizody. Nie potrafię znaleźć tak długiej chwili, którą mogę poświęcić nieprzerwanie na film.

 Bohaterowie

      Jeśli sięgnę pamięcią, do całej biblioteki filmów, które obejrzałem (a swego czasu było tego wiele), nie mogę sobie przypomnieć takiego kalejdoskopu uczuć wobec bohaterów jak w przypadku serialu. Oczywiście wydaje się to logiczne ze względu na rozciągnięcie losów poszczególnych postaci w czasie, ale niewątpliwie to jeden z mocniejszych atutów. Niejednokrotnie zostawałem zaskakiwany tym, że podczas trwania epizodu potrafiłem znienawidzić konkretną postać na amen, którą wcześniej uwielbiałem lub zostałem zmiękczony przez postać, do której pałałem głęboką nienawiścią. Niesamowite jest to, jak różne i skrajne emocje mogą wzbudzać bohaterowie podczas trwania nawet jednego sezonu.

     Zostańmy teraz chwilę przy bohaterach. Chciałbym zwrócić uwagę na egzotykę jaką mają do dyspozycji stacje telewizyjne w Stanach Zjednoczonych takie jak AMC, HBO czy Showtime. Polskie produkcje sporadycznie sięgają po aktorów zagranicznych, ale przyjrzyjmy się serialom takim jak Zagubieni, Dexter czy The Walking Dead. Każdy z nich przemyca szeroki przekrój rasowy i kulturowy wprowadzanych różnych postaci, gdzie pośrednio określone zostają ich relacje. To oczywiście zaleta szerokiej obsady, którą trudno zmieścić w filmie.

 Fabuła

    Fabuły są coraz bardziej skomplikowane i zaskakujące. Przekraczanie granic i szokowanie, szukanie nowych rozwiązań fabularnych, to coś, co ciężko przewidzieć znając już mnóstwo chwytów, którymi posługiwali się poprzednicy. Uśmiercanie głównych bohaterów w pierwszym sezonie? Przeżyłem to nie raz, ale za każdym razem patrzyłem z niedowierzaniem, kwaśną miną i szeptałem – mocne…

 Sprawa hollywoodzka

    Czy nie brakuje mi Hollywood? Seriale już walą do drzwi Hollywood, świata gwiazd, elegancji i przepychu. Produkcje ostatnich lat pod względem kunsztu wykonania, idei i dbałości o szczegóły stoją na równym poziomie z Hollywoodzkimi filmami. Ich budżety są coraz większe, oglądalność wzrasta z każdym epizodem a wysoka jakość przyciąga gościnnie pojawiających się reżyserów i masę widzów.

     Co z aktorami? Problem polskich seriali jest taki, że zawsze patrzę na te same twarze. Wszędzie Karolak z Szycem albo Szyc z Karolakiem. Oczywiście hiperbolizuję, ale w naszej ojczyźnie nie ma podziału na aktorów serialowych i filmowych tak jak w USA. W Stanach karierę zaczyna się od seriali, później – jeśli Bóg da – zaczyna się Hollywood. Niestety u nas nie ma ani seriali, ani Hollywood.

     Zaproponuję teraz kilka produkcji, które warto obejrzeć, a niżej przedstawiam moje TOP 10!

  – Lost: Zagubieni

    Jeden z najpopularniejszych seriali ostatnich lat emitowany w telewizji polskiej. Pomysł na scenariusz był mieszanką wybuchową książki, filmu, serialu oraz programu reality-show o zbliżonej idei.

     Historia 71 pasażerów pechowego lotu linii Oceanic Airlines, który rozbił się na trasie z Sydney do Los Angeles. Scenariusz z upływem czasu przemyca pewną zagadkę skomplikowanej natury ludzkiej w postaci stosunków i relacji jakie panują w grupie osób, których nie łączy nic oprócz nieszczęsnego lotu linii numer 815 i próby przetrwania. Wszelkie podziały, bojkot i sympatia do lidera, osoby trzymające się grupy i samotni jeźdźcy, którym nikt nie będzie mówił, co mają robić to nic w obliczu tajemnic, które skrywa wyspa. Im dalej w las tym więcej drzew. Z biegiem czasu poznajemy przeszłość naszych bohaterów za pomocą retrospekcji. Okazuje się, że wyspa wyzerowała wszystkie zachowania i każdy ma nowy start. Ale czy na pewno? Co ze wspomnieniami?

Kiedy sytuacja zaczyna być stabilna rozbitkowie odkrywają opuszczoną podziemną stację badawczą z dostępem do zapasów żywności i całego arsenału broni. Od tego momentu muszą wciskać kombinację kodu co 107 minut, a to nie wszystko. Okazuje się, że wyspę zamieszkują „Inni”.

 – Breaking Bad

    Ciamajdowaty nauczyciel chemii w średnim wieku dowiaduje się, że jest chory na raka. Niespełniony geniusz zarabiający grosze w szkole, gdzie nikt nie podziela fascynacji jego przedmiotem ma żonę i syna cierpiącego na porażenie mózgowe. Gdy okazuje się, że jego żona jest w ciąży, a jemu pozostały dwa lata życia, przechodzi metamorfozę. Chcąc zabezpieczyć finansowo rodzinę, wyzbywa się wszelkich lęków, postanawia zająć się produkcją metamfetaminy. Pomaga mu jego były uczeń, który geniuszem z chemii nie był, ale przynajmniej zna się na dilerce. Opowieść o tym, do czego można się posunąć, kiedy życie przypiera do muru. A można daleko… Zobaczcie sami.

 – Zakazane imperium

     Serial produkcji HBO, którego pierwszy odcinek został wyreżyserowany przez M. Scorsese. Jest rok 1920, nastaje okres prohibicji. Atlantic City staje się jednak centrum rozrywki tamtejszych wysoko postawionych obywateli. Alkohol, sex, kasyna i hotele to coś, co trzyma w garści wysoko postawiony polityk Nucky Thompson (Steve Buscemi). Przemyt i sztuka rządzenia miastem oferuje tyle samo przyjaciół, co wrogów i otwiera przed nami prawdziwie gangsterską i brutalną rzeczywistość. Prowadzenie interesów z grubymi rybami takimi jak Al Capone, tworzy nowe problemy. Wszyscy chcą więcej, układy się zrywają, ginie masa ludzi. Kawał prawdziwie gangsterskiego kina w klimatach lat 20.

MOJE TOP10 SERIALI:

1. Kompania Braci (Band of Brothers) Filmweb: 8.7/10

2. Zagubieni (Lost) Filmweb: 7.5/10

3. Breaking Bad Filmweb: 8.8/10

4. Zakazane Imperium (Boardwalk Empire) Filmweb: 8.1/110

5. Pitbull Filmweb: 7.6/10

6. Dexter Filmweb: 8.3/10

7. Gra o Tron (Game of Thrones) Filmweb: 8.9/10

8. House of Cards Filmweb: 8.7/10

9. The Walking Dead Filmweb: 8.1/10

10. Californication Filmweb: 7.7/10

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Gandalf

  • Igor

    Świetną rzeczą w produkcji serialowej w porównaniu do filmu jest niesamowity rozwój postaci. Bohaterowie nie są czarno-biali. Ukazywane są kompleksowe zmiany w charakterach czy przyczyny danego zachowania, na co po prostu w filmie nie ma czasu.
    Dobry wpis!

    • Gandalf

      Igorze, świetna uwaga. Dzięki serialom można przestudiować całość postaci w najdrobniejszych szczegółach, a film to zaledwie niewielki ułamek. Często mamy wrażenie, że akcja zbyt szybko się dzieje, posuwa się na przód. A tutaj dostajemy odpowiedź na każde, nawet najkapryśniejsze, pytanie. Dziękujemy za komentarz!