Aktualności

12 najlepszych zagranicznych książek 2016 roku!

Aleksandra
Napisane przez Aleksandra

W 2016 roku na pewno nie było literackiej posuchy. Jedne miesiące okazały się mocniejsze, inne nico mniej obfitowały w książkowe bestsellery, ale zdecydowanie jest z czego wybierać!

W tym wpisie proponuję Wam moją dwunastkę najmocniejszych książek 2016 roku. Wybrałam najlepsze obcojęzyczne tytuły (polskie będą w kolejnym wpisie). Każda z wymienionych książek, w moim odczuciu, warta jest przeczytania bez względu na to, jakie preferujecie gatunki. Każda pozycja z jakiegoś powodu zasługuje na uwagę. Musiałam oczywiście narzucić sobie określoną liczbę pozycji, ponieważ inaczej trudno byłoby mi wyhamować 🙂 Znalazłoby się jeszcze przynajmniej drugie tyle świetnych książek, które ukazały się w 2016 roku. Liczę na Was. Komentarze należą do Was! Piszcze, które zagraniczne tytuły Waszym zdaniem są najlepsze.

Zapraszam na literackie podsumowanie roku – tytuły zagraniczne!

„Dziewczyna z ogrodu”  – Parnaz Faroutan 

premiera: luty

XX wiek, Iran, miasto Kermanshah. Zamożna rodzina żydowska. Jej głową jest Asher Malakuti, który pomnaża majątek odziedziczony po ojcu. Jego żona Rachel, pochodząca z biednej rodziny, ma spełnić jedno zadanie. Urodzić mu syna. Nie udaje się jej dać mężowi potomka. W ciążę zachodzi natomiast Chorszid, jej szwagierka.  Trudne relacje między bohaterami, dramatyczne wydarzenia, tajemnice, intrygi i przeznaczenie. Mocny, niepokojący i emocjonujący debiut.

„Panie, daj mi dziecko — szepnęła w stronę ciemnej wody. Proszę, daj mi dziecko. Syna, Panie. Tylko syna, tak żeby mąż był ze mnie zadowolony. Tak żebym zawsze miała miejsce w jego domu. Błagam, Panie, ja muszę mieć dziecko!”.

„Pamięta, że kiedy samolot już się uniósł w powietrze, myślała, że w końcu udało jej się bezpiecznie uciec przed „wiatrem historii”. Teraz wchodzi z ogrodu do kuchni i w leżącym na stole albumie wyszukuje swoją fotografię przy fontannie w rodzinnej rezydencji”.

„Niestety czasami, córko, żadne, nawet największe pragnienie, żadne eliksiry ani modlitwy czy amulety, choćby nie wiem jak mocne, nie są w stanie zmienić czyjegoś przeznaczenia. To kismet”.

„Skorumpowani”  – Jorge Zepeda Patterson

premiera: luty

Ta pozycja to polityczny thriller autorstwa znanego meksykańskiego dziennikarza Jorge Zepedy Pattersona. Książka napisana jest w konwencji dziennikarstwa śledczego. Już dopiski na okładce, „Świat meksykańskiej polityki” i „Zbrodnia, miłość, zgorszenie”, zapowiadają, że nudno nie będzie. Książka nie tylko warta jest uwagi z powodu wciągającej fabuły. Autor pokazuje także prawdę o współczesnym Meksyku. Mocna meksykańska literatura.

„Amelia opadła bezwładnie na fotel przy biurku. Nigdy nie była blisko związana z ojcem, jej krnąbrny charakter sprawiał, że wiele razy dochodziło między nimi do starć z powodu jego obsesji na punkcie estetyki i porządku. Nie był szczególnie surowym rodzicem, ale też nigdy nie przegapił okazji, żeby ją skarcić (…). W końcu zawarli rozejm, który pozwalał im ignorować się nawzajem bez zbędnej wrogości.

Mimo to odkrycie okazało się przytłaczające. Amelia stwierdziła jednak, że nie powinna wyciągać pochopnych wniosków i postanowiła potwierdzić te rewelacje (…)”.

„Wciąż miał jeszcze na tyle skrupułów, by wiedzieć, kiedy narusza dziennikarski kodeks, ale jednocześnie był wystarczająco cyniczny, by to zlekceważyć. Wyrzuty sumienia od dawna nie cenzurowały już jego stylu”.

„Delhi. Stolica ze złota i snu”  – Rana Dasgupta 

premiera: marzec

Rana Dasgupta urodził się w Wielkiej Brytanii, ale z pochodzenia jest Hindusem. Dasgupta wrócił do Indii, do Delhi, żeby odkryć swój kraj. Blisko 20 milionowa aglomeracja okazała się dla niego ogromnym wyzwaniem. Dociekliwość, spostrzegawczość i wrażliwość autora sprawiły, że Delhi to bohater niezwykłego reportażu. W tej opowieści Czytelnik poznaje mieszkańców stolicy, którzy pochodzą z różnych kast. Odkrywa jedno z największych miast świata na tle decyzji politycznych, lokalnych zarządzeń i przemian. Miasto bohaterem niezwykłego reportażu.

„Współczesne Delhi narodziło się bowiem z katastrofy, jaką był podział Indii, ze zniszczeń, które kazały indyjskiej kulturze zwrócić się ku bezpieczeństwu i samowystarczalności. Posiadłości, w których najbogatsi obywatele tego kraju znajdują kryjówkę przed społeczeństwem, to jedynie najbardziej ekstrawagancki przejaw powszechnego izolacjonistycznego etosu”.

„Skręcam do serca brytyjskiego Delhi, gdzie nadal mieści się siedziba władz miasta, dzięki czemu dzielnica pozostała nietknięta przez rozbiórki i przebudowy, które rozpanoszyły się gdzie indziej. Nade mną górują pyszne korony drzew, ruch uliczny płynie swobodnym strumieniem. Obok, ciężko i miarowo, stąpają dwa słonie. Od czasu do czasu przystają i obrywają jakąś gałąź, którą następnie żują w zamyśleniu, wracając do domu po całodziennym trudzie. Reflektory aut oświetlają tylko ich kolana; z mroku wyłaniają się potężne, krzywe nogi, wyżej majaczą wielkie garby grzbietów, gdzie drzemie poganiacz”.

„Fatum i furia”  – Lauren Groff 


premiera: marzec

Bestseller amerykańskiej pisarki zyskał uznanie także polskich Czytelników. Wspólnie spędzone ponad 20 lat. Jeden czas, a dwa różne spojrzenia. Jedno to punkt widzenia mężczyzny – Lancelota. Drugie to rejestracja zdarzeń z perspektywy kobiety – Mathilde. Ich relacje są chwilami skrajnie różne, wykluczają się, zaprzeczają sobie. On jest fatum, a ona furią. Skrajne emocje. Różne potrzeby. Iluzja i rzeczywistość. Sekrety i kłamstwa. Ciekawe spostrzeżenia o byciu i życiu z kimś.

„Małżeństwo jest czystą matematyką. Wbrew pozorom nie polega na dodawaniu, tylko na mnożeniu”.

„Małżeństwo buduje się na kłamstwach. Głównie w dobrej wierze. Na przemilczeniach. Gdyby wypowiedzieć na głos wszystko, co myśli się o współmałżonku, można by go zetrzeć na proch”.

„Historia pszczół”  – Maja Lunde 

premiera: kwiecień

„Historia pszczół” to jedna z obowiązkowych lektur 2016 roku. Książka Lunde to opowieść, która snuje się na trzech płaszczyznach: przeszłość – Anglia, Herdfordshire, 1852 rok, teraźniejszość – USA, Autumn Hill, 2007 rok i przyszłość, czyli Chiny, Syczuan 2098 rok. W tym ostatnim wątku widzimy świat po globalnej, ekologicznej katastrofie. Tylko Chiny radzą sobie z głodem i zmianami, jakie zaszły na ziemi.

Każda z trzech przeplatających się ze sobą historii odpowiada na jakieś pytanie. Pytanie o człowieka, historię, naturę… „Must read” każdego książkoholika.

„Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę”.

„- Ale ojcze… Czy naprawdę nie mógłbyś przynajmniej próbować znaleźć w sobie tyle woli, by wstać?
Przełknąłem ślinę, wiedziałem, że winien mu jestem szczerą odpowiedź.
– To czego mi brakuje to nie jest wola. To jest… pasja, Edmundzie.
– Pasja? – Uniósł głowę, widocznie to słowo coś w nim obudziło. – Więc musisz ją odnaleźć, ojcze – rzekł pospiesznie. – I pozwolić, by cię prowadziła”.

„Inspiracja to ważna siła napędowa”.

„Małe życie”  – Hanya Yanagihara 

premiera: kwiecień

Kolejna ciekawa propozycja literacka 2016 roku. O czym jest? Nie ma jednej odpowiedzi. W „Małym życiu” każdy znajdzie kawałek z siebie i dla siebie. Książka to historia czworga przyjaciół u progu dorosłości. Koniec ze studenckim życiem. Nowy Jork, nowy etap. Zawodowe sukcesy przychodzą bardzo szybko. Jednak życie wymaga od nich czegoś więcej. Zostają wystawieni na próbę. Książka ma własny puls. „Małe życie” to wielka powieść. Idealnie skomponowana literacka masala.

„Zapewne tego, co chcę teraz powiedzieć nie zrozumiesz, jednak pewnego dnia zdasz sobie z tego sprawę, że sposobem na przyjaźń, jak uważam, jest znalezienie ludzi, którzy są lepsi niż ty sam. Nie mądrzejszych, nie fajniejszych, lecz bardziej szczodrych, hojniejszych oraz takich, którzy potrafią wybaczać. Gdy już ich znajdziesz, doceniaj ich za to czego mogą cię nauczyć i staraj się ich słuchać, kiedy będą mówić coś o tobie, nie ważne jak złe lub dobre by to było. Przede wszystkim jednak ufaj im, co okaże się być najtrudniejszą rzeczą, jednak najlepszą z możliwych”.

„Rozpaczliwie pragnął wynieść się z życia, w którym tkwił, z życia, które miał; chciał być kimś, kogo nikt nie zna i kto nie zna nikogo”.

„Mam na imię Lucy” Elizabeth Strout 


premiera: maj

Relacje matka – córka bywają skrajnie różne, choć z logicznego punktu widzenia powinny być ważne i silne. Nie zawsze tak jest. „Mam na imię Lucy” to przykład smutnej opowieść o relacjach matki i córki…

Do kobiety leżącej w szpitalu (Lucy) przychodzi matka, którą ostatni raz widziała kilka lat temu. Wraz z jej przyjściem wraca przeszłość. Z nią pojawiają się strzępy wspomnień, zapamiętane momenty, rozważania i pytania. Książka trudna, prawdziwa, poruszająca i refleksyjna.

„Książki dały mi różne rzeczy. I właśnie to chcę powiedzieć. Dzięki nim czułam się mniej samotna. Właśnie o to chodzi. Pomyślałam: będę pisać i ludzie nie będą się czuli tacy samotni (…)”.

„Dziwaczna była ta nasza rodzina, nawet jak na maleńkie, prowincjonalne Amgash w Illinois, gdzie były też inne zapuszczone i niepomalowane domy bez okiennic i ogródków, bez krzty piękna, na którym warto by zawiesić oko. Tamte jednak stały w grupie w miasteczku, a nasz nie. Mówi się, że dzieci przyjmują okoliczności, w jakich żyją, za normalność, ale ja i Vicky wiedziałyśmy, że jesteśmy inne. Dzieci mówiły nam na placu zabaw: „Wasza rodzina śmierdzi” i uciekały, zatykając nosy”.

„Nie byłyśmy tak zżyte, jak można by się było spodziewać. (…) Teraz zdarza się – a przecież moje życie całkiem się odmieniło – że sięgam wstecz do tamtych lat i myślę sobie, że nie było aż tak źle. Może i nie było. Ale zdarza się też, że gdy idę po zalanym słońcem chodniku (…) nieoczekiwanie wypełnia mnie mrok tak wielki, że z moich ust mógłby wyrwać się jakiś dźwięk. Wchodzę do najbliższego sklepu z ubraniami i rozmawiam z obcą osobą o nowym fasonie swetrów. Zapewne w taki sposób większość z nas lawiruje w tym świecie, na wpół świadomie, nawiedzana przez wspomnienia, które przecież nie mogą być prawdziwe”.

„Istnieją takie detale, które determinują nasze decyzje. Rzadko umiemy je odnaleźć, lub dokładnie wskazać”.

„Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4”  – Hendrik Groen 

premiera: maj

Nie da się podsumować literackiego roku 2016 bez tej książki. I choć „Małe eksperymenty ze szczęściem” okazały się światowym bestsellerem ich autora nie udało się namierzyć.

Hendrik Groen to błyskotliwy staruszek, który na siebie, starość i życie w domu pogodniej starości, patrzy z dystansem. Jest dziadkiem – buntownikiem, którego zgryźliwe uwagi trafiają w punkt. „Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4” to literacka perełka. Książka bawi, wzrusza i na swój sposób uczy wrażliwości. Absolutny fenomen.

„Martwię się tylko o jedno: co będzie, jak Evert umrze pierwszy? To nie byłoby ładnie z jego strony, zwłaszcza, że mam więcej chorób i obrzęków niż on. W końcu człowiek powinien móc liczyć na najlepszego przyjaciela. Pogadam z nim”.

„Od razu musiałem wysłuchać z dziesięć opowieści o mamach i babciach, które dawniej gotowały o wiele lepszą zupę z zielonego groszku. Dawniej, ciągle tylko dawniej i dawniej. Spróbujcie trochę pożyć tu i teraz, mumie jedne!”.

„Może zostało nam niewiele czasu, lecz z drugiej strony mamy cały czas tego świata. W zasadzie powinniśmy się spieszyć, ale praktycznie nie ma dla nas już nic, co byłoby jeszcze warte jakiegokolwiek pośpiechu”.

„Sekretne życie drzew”  – Peter Wohlleben 

premiera: wrzesień

Wśród najlepszych pozycji literackich 2016 roku musiała znaleźć się książka Petera Wohllebena. Żeby się zaczytać w tej lekturze wcale nie trzeba być przyrodnikiem. Autor potrafi opowiadać o naturze w niezwykły, magiczny sposób. Drzewa zyskują duszę i wszystko co charakterystyczne dla ludzi i zwierząt. Czytelnik odkrywa, jak drzewa porozumiewają się, jak dbają o potomstwo. Okazuje się, że mają uczucia i pamięć. Ta lektura wyostrza spojrzenie na świat, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Książka zaskakująca i pełna magii.

„Drzewa oddychają z ulgą i zdradzają jeszcze więcej swych tajemnic, zwłaszcza te grupy, które rosną w nowo założonych strefach ochronnych i nie są niczym niepokojone. Nigdy nie przestanę się od nich uczyć (…)”.

„Drzewa tylko dlatego dotrwały do dzisiejszych czasów, że w obrębie gatunku wykazują dużą genetyczną różnorodność. Jeżeli więc wszystkie jednocześnie wyrzucają pyłek, oznacza to, że maleńkie ziarenka wszystkich okazów mieszają się i przenikają korony wszystkich drzew”.

„Środkiem wychowawczym jest przykręcenie światła. Ale czemu służy to ograniczenie? Czyżby rodzice nie chcieli, by ich potomstwo jak najszybciej się usamodzielniło? Najwyraźniej drzewa mają w tej sprawie inne poglądy, a niedawno uzyskały jeszcze wsparcie ze strony nauki. Stwierdziła ona, że powolny wzrost w młodości jest warunkiem osiągnięcia podeszłego wieku”.

„W lesie istnieją niepisane zasady savoir-vivre’u. Określają, jak ma wyglądać porządny mieszkaniec lasu pierwotnego, co powinien robić lub na co może sobie pozwolić”.

„Spójrz na mnie”  – Nicholas Sparks 

premiera: październik

Najnowsza książka Nicholasa Sparksa jest nieco inna niż poprzednie, mocno zakotwiczone w literaturze obyczajowej. Głowni bohaterowie „Spójrz na mnie” to Collin, mężczyzna z przeszłością i Maria, wykształcona kobieta z porządnej rodziny. Przypadek stawia ich na jednej drodze (dosłownie). I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie tajemniczy prześladowca Marii. Tym razem pisarz wyszedł nieco poza literaturę obyczajową, którą tak świetnie uprawia. Sprawna przeplatanka literatury kobiecej i thrillera.

„Nie było ważne, że miała dwadzieścia osiem lat, że ukończyła uniwersytet Chapel Hill summa cum laude, że studiowała prawo na uniwerku Duke’a. Nie miało znaczenia, że była wschodzącą gwiazdą w biurze prokuratora okręgowego, zanim znalazła inną pracę w jednej z najlepszych kancelarii prawnych w Wilmington, ani że do tej chwili zawsze całkiem dobrze panowała nad emocjami”.

„Czuł się dobrze na tym etapie życia. Miał Evana i Lily, treningi MMA, mieszkanie, które nazywał własnym. Nie przepadał za swoją pracą – restauracja, w której stał za barem, była jak na jego gust zbyt turystyczna – ale nie było to miejsce, gdzie mógł wpaść w kłopoty”.

„Sądzę, że bardzo przejmujesz się tym, jak cię odbierają inni, co moim zdaniem jest błędem. W końcu jedyną osobą, którą naprawdę możesz zadowolić, jesteś ty sama. To, co czują inni, zależy od nich”.

„Syn”  – Philipp Meyer 

premiera: październik

Philipp Meyer w mistrzowski sposób kreśli historię kilku pokoleń teksańskiej rodziny McCulloughów. Świat, który tworzy pisarz jest tak plastyczny i wielowymiarowy, że Czytelnik staje się naocznym świadkiem wielu burzliwych wydarzeń. Czuje klimat Ameryki z czasów Dzikiego Zachodu i ten z „amerykańskiego snu”. W tej powieści, poza walorami literackimi, cenne jest też to, że autor pokazuje Amerykę bez lukru. Nie pudruje jej. Uzmysławia, że kraj który widzimy dziś nie wykiełkował z magicznego ziarenka, a wyrósł na ludzkiej krwi. Wielka epicka amerykańska powieść.

„W roku 1832 mój ojciec przybył do Matagorda, co w tamtych czasach nie było niczym niezwykłym, wziąwszy pod uwagę ryzyko śmierci przed plutonem egzekucyjnym lub oskalpowania przez Komanczów – Bóg tylko tak mógł pokazać ludziom czekające na nich nagrody. Rząd meksykański, poirytowany coraz większą hordą mówiących po angielsku gringos w granicach kraju, zabronił Amerykanom emigracji do Teksasu”.

„Rząd meksykański, pobity przez dzikich, opracował rozpaczliwy plan zasiedlenia Teksasu. Gwarantowano w nim, że każdy, kto przeniesie się na zachód od rzeki Sabine, dostanie za darmo cztery tysiące akrów ziemi (…) Niewielu mieszkańców starej Europy skorzystało z meksykańskiej oferty. Prawdę mówiąc, nikt stamtąd nie przypłynął. Nadeszli za to Amerykanie. Jak powódź. Mieli kobiety i dzieci do stracenia – bądźcie płodni i rozmnażajcie się, a dam wam skosztować owocu z drzewa życia”.

„November 9”  – Colleen Hoover 

premiera: listopad

9 listopada to data, która zaważyła na życiu Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się po raz pierwszy. Jednak to nie tylko romantyczna data. 9 listopada ma też mroczne miejsce w ich życiorysach… Po pierwszym niebanalnym spotkaniu Ben i Fallon postanawiają, że będą się spotykali przez kolejnych pięć lat raz w roku, 9 listopada. Poza tym zero kontaktu. Ustalają też, że Ben przez cały czas będzie wszystko spisywał, by zobaczyć jak potoczą się ich losy od dnia ich pierwszego spotkania.

„Spoglądam na siebie jeszcze raz w lustrze. Kiedyś moje włosy były długości ponad ramiona i miałam postrzępioną grzywkę, ale przez ostatnich kilka lat dużo urosły. I nie bez powodu. Przebiegam palcami przez długie, ciemne pasemka włosów, które układałam tak, by zakrywały większość lewej strony mojej twarzy. Pociągam za rękaw przy lewej ręce aż do nadgarstka, a następnie unoszę kołnierz, by zakryć większość szyi”. (Fallon)

„Wiem. Jestem żałosny. Ale jeśli zamierzamy tylko siedzieć i się na siebie patrzeć, byłoby miło, gdyby pokazała trochę dekoltu, zamiast nosić tą bluzkę z długim rękawem, która pozostawia wszystko wyobraźni. Na zewnątrz jest ponad dwadzieścia siedem stopni. Powinna nosić coś mniej… zainspirowanego zakonem”. (Ben)

„Fallon. – mówi, przyciągając z powrotem moją uwagę. Dotyka palcami mojej brody i unosi moją twarz. Kiedy otwieram oczy, okazuje się, że jest bliżej mnie niż mi się wydawało. Patrzy na mnie stanowczo z góry. – Ludzie chcą na ciebie patrzeć. Uwierz mi, bo jestem jednym z nich. Ale kiedy wszystko w tobie krzyczy „Odwróć wzrok!”, to właśnie to inni będą robić. (…)

Tak bardzo chcę mu uwierzyć. Gdybym mogła mu w to wszystko uwierzyć, może wtedy moje życie znaczyłoby dla mnie więcej niż znaczy w tej chwili. Gdybym mu uwierzyła, może nie denerwowałabym się tak pomysłem, by znowu chodzić na przesłuchania. Może robiłabym to, co według mojej matki powinna robić dziewczyna w moim wieku: odkrywać, kim naprawdę jestem. Nie ukrywać się przed sobą”.

Które książki warto jeszcze dodać do literackiego podsumowania 2016 roku?

Zobacz podobne wpisy:

O autorze

Aleksandra

Aleksandra

Prowadzi podwójne życie - to w realu i we śnie. A śni tak, że tylko siadać i spisywać. Jej pasją jest m.in. literatura. Czyta wszędzie, zawsze ma zaczęte kilka książek. Ostatnio nie jest to jednak łatwe, bo... giną jej zakładki. Znajduje je po jakimś czasie w pokoju córeczki, a mała "złodziejka" robi niewinną minkę. Kolejna pasja to film...